Przepis na jesienną nudę, gdy katar i kaszel zatrzymają w domu:
Produjemy bąbelki i obserwujemy bąbelki 😉
Do szklanki należy wlać ok. 1/3 wody zabarwionej dolnym barwnikiem spożywczym – aczkolwiek herbata lub sok malinowy też dadzą radę.
Następnie powoli dolewamy 1/3 wysokości szklanki oleju spożywczego – każdy da radę, bo każdy ma gęstość mniejszą od wody i po ustabilizowaniu się mieszaniny, będzie „wyżej”.
W kolejnym kroku należy wziąć dowolną pastylkę musującą i przełamać ją na mniejsze części. Im więcej części tym mniejsza szansa na bałagan wokół.
Wrzucamy kawałek pastylki do szklanki i obserwujemy:
– pastylka ma większą gęstość od oleju i wody, więc grawitacja gładko ją ściąga na dno szklanki,
– pastylka nie rozpuszcza się w oleju,
– pastylka rozpuszcza się w wodzie,
– podczas rozpuszczania się pastylki wydziela się bezbarwny i bezwonny gaz, który unosi się do góry i przebijając się kolejno przez warstwy wodną i olejową uwalnia się do atmosfery.
Zalecam dopilnowanie, by pastylki musujące były z tych bezpiecznych dla dzieci, a i bąbelki należy pouczyć, ze składników doświadczeń nie należy sprawdzać organoleptycznie.
Miłej zabawy